Lightroom 3 beta 2
25.03.2010 – Kategoria: o fotografii
Wczoraj pojawiła się druga wersja beta aplikacji Adobe Lightroom. Dość niespodziewanie, przynajmniej jak dla mnie, ale może po prostu nie jestem na bieżąco.
Czym prędzej pobrałem, by spędzić trochę czasu na poszukiwaniu zmian i nowości, zwłaszcza w odniesieniu do poprzedniej bety, o której już pisałem. Pierwsze, co pomyślałem po uruchomieniu i aktualizacji poprzedniej bazy to “ależ to jest szybkie”.

Znacznie poprawiono możliwości edycji fotografii przez, znane z Photoshopa, punktowe modyfikacje krzywych. Przydatne, zwłaszcza, jeśli ktoś był przyzwyczajony.
Dodano też — zablokowaną w poprzedniej wersji beta — redukcję szumów w luminancji, która wzbudza zachwyt u wszystkich recenzentów nowej aplikacji, a mnie jakoś szczególnie nie rusza, bo sprawia, że fotografie stają się jeszcze bardziej plastkowe. Przynać jednak muszę, że dobrze jest mieć świadomość posiadania takiej możliwości pod ręką i stosowania, gdy trzeba.
Podobnie cieszy mnie, znana już z wcześniejszej bety, możliwość dodawnia ziarna. Czasem klienci wymagają, więc dobrze, że nie trzeba już uruchamiać (ani posiadać) Photoshopa. Zwłaszcza, że to ziarno jest całkiem ładne, nieregularne.
Adobe bardzo szczyci się też zupełnie nową technologią “wywoływania” fotografii. Cieszy fakt, że istnieje możliwość “upgrade’u” wcześniej “wywołanych” zdjęć, technologią rodem z roku 2003. Różnice są zauważalne, nawet bez powiększeń, więc to coś więcej niż tylko chwyt marketingowy.

Ze wszystkich nowości najbardziej ucieszyła mnie opcja “tetheringu”, czyli możliwości pracy z podłączonym aparatem, na bieżąco importując właśnie zrobione zdjęcie. Świetna sprawa, bo do tej pory do tego celu musiałem używać aplikacji dostarczanej z Canonem. Niestety, choć posiadany przeze mnie aparat znajduje się na liście obsługiwano sprzętu, nie udało mi się tego uruchomić. Lightroom wykrywa aparat poprawnie, ale już nie widzi jego ustawień, a wyświetlacz w 5d nieustannie pokazuje ‘busy…’. Szkoda, choć mam nadzieję dotrzeć do istoty problemu i czym prędzej go wyeliminować.

Wciąż niestety nie znalazłem wśród nowości redukcji dystorsji optycznej i jest to chyba jedyna operacja, do której uruchamiam Photoshopa. Szkoda bardzo, choć wciąż wierzę, że w wersji finalnej się pojawi.
Podsumowując, nowy Lightroom, choć testowy, przypomina, jak szybkie komputery mamy na biurkach (miła odmiana po ostatniej przygodzie z Aperture). Spełnia też moje oczekiwania niemal w 100%, nadal pozostając najlepszym narzędziem do edycji i zarządzania fotografiami cyfrowymi.
2 odpowiedzi
skomentuj
wcześniejsze
- dziennik ver.1.2 (31.08.2010)
- dziennik ver.1.1 beta (30.08.2010)
- paryskie tła (9.07.2010)
- o fotografii turystycznej (6.07.2010)
- Lightroom 3 — pierwsze wrażenia (26.06.2010)
- bolechowski.pl ver.3.0, czyli… (5.06.2010)
- dysku wymiana (4.06.2010)
- na dachu (20.05.2010)
Marzec 26th, 2010 at 09:59
Pytanie z czapy — co to za ikony w docku?
[odpowiedz]
Miłosz Bolechowski pisze:
Marzec 26th, 2010 at 10:04
Zacząłem robić ten zestaw tak dawno temu, że jeszcze wtedy nie było ikonek 512x512px :) Powoli go kończę, ale za każdym razem, gdy wydaje mi się, że zestaw już jest zamknięty i mógłbym go opublikować, zostaje jeszcze jedna ikonka do zrobienia. I jeszcze jedna. I jeszcze.
[odpowiedz]