Paper

paper_1

Wczoraj podczas przeglądania Twitterowego timeline’u przy drugiej kawie, natrafiłem na link (dzięki @lpezda) do strony nowej aplikacji dla iPada. Spojrzałem z zaciekawieniem, obejrzałem umieszczony na stronie film, pobrałem aplikację i … zresztą, przeczytajcie sami.

Nie jestem fanem aplikacji, udających fizyczne przedmioty, a już z pewnością nigdy nie szukałem takiej, która zastąpiłaby moją półkę Moleskine’ów i innych notatników (m.in. Leuchtturm1917, który jako jedyny posiada wersję nie w linie czy w kratkę, a w …kropki), które służą mi zarówno do codziennych notatek, jak i pierwszych szkiców wszelakich projektów czy wizualizacji. Kartka papieru i ołówek nie mają sobie równych w tej dziedzinie, prawda? Z wymienionych wyżej powodów nigdy nie rozglądałem się za czymś, co mogłoby wykorzystać iPada w takim celu; nigdy nie uznawałem tego za celowe. Do wczoraj.

Aplikacja w swoim „głównym” widoku, wyświetla wirtualną kartkę papieru. Tylko. Bez żadnego panelu narzędzi, bez ustawień czy preferencji. Jak twierdzą twórcy – masz być tylko Ty i Twoje pomysły.

Wcześniej jednak, zobaczysz widok całego notatnika, którego strony będziesz mógł przekartkować, podziwiając płynną i dopieszczoną animację. Jeśli ten widok w jakiś sposób skojarzy Ci się z anulowanym projektem Courier Microsoftu, nie będziesz w błędzie. Za stworzenie Paper odpowiadają ci sami ludzie, którzy po odejściu z korporacji, założyli własną firmę.

Jeszcze wcześniej – tuż po uruchomieniu aplikacji – zobaczysz listę stworzonych wcześniej notatników, stylizowanych właśnie na te, firmowane logo Moleskine. Widok to wspaniały – każda animacja tylko dopełnia obrazu, a cień – generowany na bieżąco – zmusza do wypowiedzenia słowa wow.

Pod notatnikami wyświetlają się trzy ikony, pozwalające na dodanie oraz usunięcie notatnika lub strony, a także na podzielenie się widokiem strony za pośrednictwem serwisów Tumblr, Twitter, Facebook lub poczty e-mail. I na tym kończą się administracyjne możliwości aplikacji.

Cała reszta „dzieje się”, gdy zaczynasz szkicować. Po otwarciu czystej strony na pełny ekran, możesz wysunąć sobie skromną (ale w zupełności wystarczającą) paletę, gestem, przeciągając palec od dołu ekranu. Do wyboru jest kilka standardowych narzędzi, kilka kolorów i nic ponadto. To wszystko, co potrzebujesz, by wstępnie naszkicować pomysł na układ nowej strony, plakat czy naszkicować coś, na co po prostu masz ochotę. Jedynym „dodatkiem”, którego nie zaoferuje Ci żaden notatnik jest funkcja rewind, pozwalająca na cofnięcie do dwudziestu kroków wstecz, poprzez gest przesunięcia dwóch palców po okręgu, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Brzmi to może nieco zawile, ale bardzo łatwo wchodzi w krew.

Zobacz sam, co potrafi Paper w praktyce:

Twórcy aplikacji zdecydowali się też na doskonały model sprzedaży swojej aplikacji, który niejako omija wytyczne AppStore; Paper jest bowiem dostępny za darmo, ale z dostępnym tylko jednym narzędziem do rysowania (piórem wiecznym), udostępniając wszystkie pozostałe jako In-App Purchase za 1,59€ lub cały komplet za 5,99€. Dzięki temu każdy ma okazję wypróbować samemu czy aplikacja mu odpowiada przed zakupem – i grzechem jest nie wykorzystać tej możliwości.

Używam Paper od niespełna doby (niemal bez przerwy) i nie tylko mój początkowy zachwyt nie maleje (wręcz przeciwnie), ale już dziś wiem, że specjalnie dla niej dokupię do iPada stylus (zastanawiam się jeszcze pomiędzy Bamboo, wykorzystanym w filmie promocyjnym, a Cosmonaut, tworzonym przez twórców uchwytu Glif) i ze względu na nią rozważę zakup nowego iPada.

Wyeksportowany obraz ma bowiem rozmiar ekranu – w przypadku iPada 2 jest to 1024×768 pikseli, które czasem mogą okazać się niewystarczające. W pierwszej chwili liczyłem nawet na to, że działa to trochę bardziej wektorowo i wygenerowany plik będzie większy. Niestety, to by oznaczało, że jest to aplikacja idealna, a jak wiadomo, w przyrodzie (tj. AppStore) takie nie występują.

Mimo to, Paper jest jedną z tych aplikacji, dla których warto mieć iPada; stawiam ją w tej samej kategorii aplikacji niezbędnych, co OmniFocus i Instapaper. I umieszczam w Docku, nadrabiając czas, kiedy używałem iPada przed pojawieniem się Paper.

30
mar 2012
TEMATYKA aplikacje_
DYSKUSJA 6 komentarzy
X
pokaż komentarze
  • Widok komentarzy jest domyślnie wyłączony.
    • http://twitter.com/lpezda Łukasz Pezda

      Wizualnie zapewnia opad szczęki i w przeciwieństwie do aplikacji typu Bamboo, Adobe Ideas aż chce się rysować (zapewne dzięki przeniesieniu namiastki wyglądu fizycznego notesu na ekran). Potestuję jeszcze inne aplikacje (nakupowałem kiedyś nie wiem po co) zanim zakupię za te 6 euro dodatkowe narzędzia. 

      Z pewnością trzeba się zaopatrzyć w stylusa. Ponieważ sam rozważam te same co Ty (i tylko te) to z ciekawością będę śledził rozwój sytuacji :)

    • Anonim

      Miłosz, a możesz mi napisać jak mam zamknąć notatnik, który mam otwarty albo inaczej zapytam… Jak mam wrócić do ekranu głównego w tej aplikacji ??

    • http://milosz.bolechowski.pl Miłosz Bolechowski

      Oczywiście; wystarczy zrobić gest ‚pinch’ czyli „uszczypnąć” widok notatki (w taki sam sposób, w jaki ‚oddalasz’ zbliżone wcześniej zdjęcie w aplikacji Photos) – zrobienie tego po raz drugi doprowadzi Cię do widoku notatników.

    • http://milosz.bolechowski.pl Miłosz Bolechowski

      Jestem ciekaw czy to błąd czy celowe działanie twórców – dowiemy się pewnie przy następnej aktualizacji. Dzięki za informację.

    • Petru

      Daj znać, które pisadło wybierzesz.

    • Chris Szerenos

      Zawsze dziwiłem się, skąd w Apple ta niechęć do „active digitizerów”. Przecież iPad jest stworzony wręcz do tego, by być cyfrowym notatnikiem, i ludzie stojący za Paper dobitnie to udowadniają. Sam rozważałem kupienie iPada tylko po to, by móc prowadzić na nim notatki (Paper już wcześniej wpadł mi w oko), ale obecność jedynie pojemnościowych rysików, co do których precyzji człowiek ma obawy, oraz niemożliwość położenia ręki na ekranie w trakcie pisania jednak zniechęcają. Cóż, poza tym 10 cali to troszkę mało do wygodnego pisania, ale to już kwestia gustu, pomijamy tą sprawę, kto inny woli mobilność.