W ciągu ostatnich kilku dni obserwowałem na Twitterze fragmenty (bo nie śledzę wszystkich rozmówców) dyskusji, dotyczącej najlepszych rozwiązań, pozwalających na wygodne pisanie za pomocą komputera i jednoczesną synchronizację treści do chmury i urządzeń mobilnych. Z racji faktu, że z przyjętego u siebie rozwiązania jestem bardzo zadowolony, postanowiłem się nim podzielić.

Jako edytora tekstu (choć może to za dużo powiedziane), używam Byword – w tym względzie nic się od dawna nie zmieniło, a kolejne aktualizacje przynosiły coraz to ciekawsze opcje, nie burząc przy tym minimalizmu aplikacji. Pisząc, używam znaczników Markdown, dzięki którym mam większą kontrolę nad późniejszym (czyli już po konwersji do html) wyglądem całości, zachowując jednak „plain-textową” kompatybilność. Po pierwszym zdaniu, zapisuję plik (z domyślnym rozszerzeniem .md) w katalogu teksty w Dropboxie. To zapewnia już jedną kopię. O drugą natomiast dba jedna z moich ulubionych, a jednocześnie najprostszych aplikacji – nvALT, która jest zmodyfikowanym klonem Notational Velocity (do którego nigdy nie mogłem się przekonać, zastępując ją aplikacją Nottingham).
nvALT jest prostym notatnikiem, umożliwiającym tworzenie szybkich notatek, bez dotykania myszy. Jest przy tym minimalistyczny, a układem przypomina – bardzo ostatnio popularne – Reeder, Sparrow czy nowy Mail 5.0 z Liona.

Po co mi on, skoro piszę w Byword, a do plików mogę się dostać z poziomu Findera? Powody są dwa; po pierwsze, dzięki temu, że przy starcie wczytuje wszystkie pliki z podanego wcześniej katalogu, z jednego miejsca mam dostęp do wszystkich tekstów, posortowanych według kolejności edycji każdego z nich, a po drugie – nvALT, automatycznie, co kilka minut synchronizuje się z moim kontem SimpleNote, dzięki czemu nie tylko mam drugą kopię, ale także wygodny dostęp (z możliwością edycji) z poziomu telefonu. Konfiguracja powyższego systemu jest bardzo prosta – jedyne, co trzeba zrobić, to dodać rozszerzenie md w preferencjach aplikacji, w zakładce Notes > Storage, gdzie trzeba kliknąć na (niewidoczny, pewnie to jakiś błąd) przycisk z plusem (znajduje się po lewej stronie przycisku z symbolem minusa) i wybrać katalog, z którego aplikacja ma wczytywać treści przy uruchomieniu. To tyle.
Podsumowując, dłuższe teksty zaczynam pisać w Byword, zapisuję je w Dropboxie, gdzie czekają na swoją kolejkę. Gdy w międzyczasie wpadnie mi do głowy jakaś myśl, którą chciałbym doń dodać, uruchamiam nvALT, gdy jestem przy komputerze (tym bardziej, że aplikacja potrafi pracować w trybie pełnoekranowym), lub aplikację Simplenote, gdy na przykład, stoję w kolejce na poczcie.
Jak napisałem na samym początku; rozwiązanie to sprawdza się u mnie znakomicie i – choćbym chciał – nie znajduję jego słabych punktów. Innymi słowy; szczerze polecam.
